365days
302/365 - STOP PSEUDOHODOWLOM!
Dzisiaj nie bÄ™dzie makro, nie bÄ™dzie portretów, nie bÄ™dzie żadnego zdjÄ™cia majÄ…cego nacieszyć czyjekolwiek oczy. DziÅ› bÄ™dzie inaczej.
Godzina 13. PrzeglÄ…daÅ‚am ogÅ‚oszenia na pewnym portalu i zamurowaÅ‚o mnie przy jednym. Ktos oddawaÅ‚ 4 dorosÅ‚e psy - 3 goldeny i labradora. O razu zapaliÅ‚a mi siÄ™ czerwona lampka. ZadzwoniÅ‚am pod podany numer. OdebraÅ‚a kobieta o miÅ‚ym gÅ‚osie. ZapytaÅ‚am o najmÅ‚odszÄ™ sunie. Pani na to, że no tak, jest do oddania tylko jest MALY PROBLEM. Mianowcie 3 dni temu pies jÄ… pokryÅ‚ bo byÅ‚a z samcem w kojcu, a oni nie wiedziali, że ma cieczke. Prawdopodobnie bÄ™dÄ… szczeniaki. Zszokowana pytaÅ‚am dalej. O rodowód - nie majÄ…. O badania pod kÄ…tem dysplazji - nie miaÅ‚y. O stosunek do kotów - niewiadomy. ZapytaÅ‚am też paniÄ… dlaczego pozbywa siÄ™ tylu psów, jeÅ›li można wiedzieć. Pani odpowiedziaÅ‚a, że prowadziÅ‚a wraz z ojcem hodowle, ale ZMIENILY SIE PRZEPISY (czyli w koncu zaczynaja robic porzadek z pseudohodowlami) i rezygnuja z dalszej 'dzialanosci'. SkonsultowaÅ‚am siÄ™ z rodzicami i decyzja zapadÅ‚a szybko. Jedziemy po psa. Umowilam sie na wieczór.
Pare minut po 20 zatrzymalismy siÄ™ przed domem tej pani. PoprowadziÅ‚a mnie na podwróko za domem. Wszystko szare, zaniedbane. Pani tÅ‚umaczy, że majÄ… remont, nie sÅ‚ucham. Dwie goldenki, jedna ta po która przyjechaÅ‚am, oraz jej mama biegajÄ… luzem. Mój wzrok zamiast na nie - kieruje sie na prawo, gdzie stoi kilka boksów, a w każdym z nich psy. Najdalej najstarszy Golden, w srodkowym dwa labki, w pierwszym z brzegu golden i labek. OtrzÄ…snęłam siÄ™ i jeszcze raz spojrzaÅ‚am na biegajÄ…ce po posesji sunie. Psy byly brudne. Na caÅ‚ym tym podwórku Å›mierdziaÅ‚o. Patrze na małą - biega jak wariat. Ale od rÄ™ki siÄ™ uchyla, gdy próbujÄ™ jÄ… pogÅ‚askać. Patrze na starszÄ… sunie i pierwsze co rzuca mi siÄ™ w oczy to rana na gÅ‚owie. Pytam kobiety co siÄ™ psu staÅ‚o. "A wie pani ze nie wiem... Ona tak ma, co roku sie jej tak robi". PrzyglÄ…dam siÄ™ Gabi (bo tak ma sunia na imie), jest wychudzona, ma matowÄ… sierć, zaniedbana. ObwisÅ‚e sutki. Pytam ile razy miaÅ‚a mÅ‚ode. "No ze cztery razy". Cisnienie mi skacze, bo to mÅ‚oda sunia, ma 3 i póÅ‚ roku. Nie rozumiem.
Pani oprowadzila mnie wzdluz kojcow odpowiadajac na moje pytania. Mowi, ze nie chce juz prowadzic hodowli bo to sie nie oplaca, za jednego szczeniaka tylko 100zł. "A teraz zmienily sie przepisy..."
W koncu nie wyrabiam nerwowo i wracam do auta. Oswiadczam tacie, ze nie wrócimy z jednym tylko z dwoma psami, bo tej starszej zabiedzonej suczki nie zostawie. Wracam do baby i mowie, ze biore dwie. Niesiemy je do auta. Kiedy sa juz bezpieczne w aucie - pytam jeszcze o szczepienia i ksiÄ…zeczki. Tak naiwnie, liczac ze uslysze cos co mnie mile zaskoczy. Ale nie. "No szczepione byly raz, ale książeczek to one nie majÄ…". RÄ™ce opadajÄ….
Całą drogÄ™ byÅ‚y spokojne. RozwaliÅ‚o mnie, jak maÅ‚a wtulaÅ‚a siÄ™ w matke. Ogólnie jak obserwuje ich zachowanie to dochodze do wniosku, ze nie mozna ich rozlaczyc. SÄ… tak bardzo ze soba zwiÄ…zane...
Wet ma być dzi o dziesiÄ…tej u nas w domu, ale w nocy i tak awaryjnie jechaÅ‚am na caÅ‚odobowÄ…, bo Gabi za dużo zjadÅ‚a (oprócz tego co jej daÅ‚am przypadkiem dorwaÅ‚a siÄ™ do miski jednej z naszych psic). MiaÅ‚a strasznie wzdÄ™ty brzuch i wystraszylam sie ze moze sie cos stac. Pojechalismy jescze w nocy do weta. Z Gabi. OkazaÅ‚o siÄ™, że w żołądku i jelitach zalegajÄ… koÅ›ci. Psy dostawaÅ‚y koÅ›ci. Biedny pies jak dodatkowo zapchal sie karma to juz sie w ogole meczyl. Rana na gÅ‚owie okazaÅ‚a siÄ™ krwiakiem. Oczywiscie zapchlona jest jak cholera, robaki na pewno tez ma, wiec odpchlenie i odrobaczenie jest podstawa. Weci zajeli sie tym co najpotrzebniejsze, oceniajac ogólny stan psa jako nieciekawy.
W tym czasie jej malenstwo zostalo samo w domu i piszczaÅ‚o strasznie. Jak wrócilismy to obie wskoczyÅ‚y za pÅ‚otek naszego mini-ogródka przed domem, jakby znajdujac w nim odpowiednik ich kojcow. Chyba tam czuja sie bezpieczne.
Siedzialy tak jakis czas, w deszczu, nie chcialy wejsc do domu. W koncu je wnioslam, wytarłam i polozylam je na przygotowanym wczesniej poslaniu. Damy jakos rade. Chociaz na chwile. Moze znajdziemy im jakis inny dom, a moze zostana u nas, nie wiem. Ciezko stwierdzic.
Nosilismy je, bo te psy nie wiedza co to smycz. Co to obroza.
NAprawde, zglaszajmy te wszystkie pseudohodowle. Ratujmy te biedne zwierzeta. Zastanawialam sie czy zrobilam dobrze biorac te psy. Ale serio.. Nie pozylyby dlugo :( A najgorsze ze jest tam 5 innych retrieverow i prawdopodobnie jeszcze beagle, w kojcach z tylu posesji, ale nie wiem bo ich nie widzialam. Ciesze sie ze uratowalam te psiaki. Ale cholera, teraz musze pomoc reszcie... tak nie mozna :(
Głosujcie na zdj!!